Menu Content/Inhalt
Start arrow Podróże arrow Inna Europa

Galeria

Zdjęcie dnia

DSC_1502g2.jpg DSC_1502g2.jpg Data: 07.09.2009 Ilość wyświetleń: 108674 Właściciel: Administrator galerii
Inna Europa PDF Drukuj Email
Wpisał: Administrator   
28.12.2007.
Spis treści
Inna Europa
Strona 2
Strona 3
Strona 4
Strona 5
Strona 6

Misty MountainsZderzenie  światów

    Zupełnie inne doświadczenia czekają po zejściu z Ineu w kierunku południowym, kierując się na miejscowość o nazwie Valea Vineului. Z mapy wynika, że znajduje się tam baza turystyki. Jednak pierwsze spotkanie serwuje nam miejsce jakby  żywcem wyjęte z serialu LOST. Następuje tam bowiem zderzenie wrażeń wypełnionych przez góry Rodniańskie i zardzewiałego industrialu. Głęboko w dolinę wdziera się kompania zajmująca się wydobywanie rudy żelaza. Wiekowe betonowe urządzeniu do tego przeznaczone sypią się, wszelkie metalowe elementy są malowane pięknym rdzawym kolorem, otacza nas uczucie upadku, rozkładu, zagubienia i niepewności. Szlak przechodzi przez cały obszar należący do „Belluno Company”, a teren „kopalni” zdaje się być opuszczony poza kilkoma drobnymi śladami ludzkiej bytności. Na zrujnowanych budynkach tu i ówdzie maźnięte jest białą farbą która ma zaznaczyć jak mniemam otwór wejściowy. Obok drogi z betonowych płyt, w korytku przez które płynie wartki strumień, puszczona jest nowa gruba wiązka kabla. Niektóre metalowe drzwi są odmalowane i starannie zabezpieczone i nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby do tego budynku nie dało się wejść ogromną wyrwą w ścianie tuż obok i gdyby wewnątrz budynku znajdowało się cokolwiek innego poza gruzem na ziemi. To industrialne pustkowie zrobiło na nas piorunujące wrażenie. Zwłaszcza w zestawieniu z urokiem dzikich gór, w których byliśmy kilka godzin wcześniej. A co z bazą turystyczną w Valei? Nie znaleźliśmy jej. Za to znaleźliśmy koło literatów rumuńskich i z tego miejsca serdeczne pozdrowienia dla Patrona i Dymitra oraz podziękowania za opiekę i miło spędzony czas. Długo będziemy pamiętać to całonocne spotkanie przy palince oraz rozmowy o polityce i kulturze czy o miejscu naszych krajów w idei EU.

 

Zmora i upiory

    Wiele można by pisać o komunikacji w Rumunii, ale na pewno nie to, że jest bezproblemowa. Pociągi widma pędzące z prędkością niewiele przekraczającą możliwości hrabiego Drakuli posuwającego w trumnie, a już na pewno nie przekraczające prędkość rumuńskiego niedźwiedzia w biegu swobodnym (jak słyszałem dość szybkie są). Bilety z miejscówkami sprzedawane do jednego wagonu w całym pustym składzie, co skazuje nas czasem na konieczność ściskania się z nader miłą czeladką cyganów śmierdzących wódą i zgliwiałym serem w momencie gdy reszta składu jedzie zupełnie pusta. Rozkłady jazdy dzięki którym z zadziwiającą regularnością trafiasz na późny wieczór do miejscowości docelowej, w której jak na złość w jedynym hotelu odbywa się akurat wesele co skutkuje ni mniej ni więcej tylko koniecznością spędzenia nocy na dworcu w towarzystwie rzeczonych już cyganów.


Zmieniony ( 09.11.2010. )
 
Linki
| | | |